Pomalowałam przed chwilą paznokcie, więc czekając aż wyschną czas coś napisać :)
O czym będzie ten blog? O wszystkim! Dzisiejszy post o filmie "Samoloty" i o lakierach firmy Manhattan - moim najnowszym i najlepszym lakierowym odkryciu :)
Czyli tak... Przedwczoraj wybrałam się ze swoim synkiem (K.) do Cinema City na "Samoloty". Wybraliśmy opcję 2D, czyli normalną, bo bardziej odpowiadała nam czasowo. Premiera była 15 sierpnia, ale my wolimy mniejszy tłok - tak, tłok może być mniejszy, bo mimo, że minęło kilka dni od premiery, my byliśmy w podmiejskim kinie w godzinach porannych, bo seans zaczął się o 10:00 to na sali było może z 10 wolnych miejsc... Szał! Dla dzieci szał, dla dorosłych już mniejszy. Gdybym nie oglądała "Aut" pewnie bym się zachwyciła, równie dobrze mogli nakręcić ich kontynuację, a w głównej roli obsadzić Złomka.
Po seansie poszliśmy do Reala na małe poniedziałkowe zakupy, gdzie utonęliśmy w zabawkach w poszukiwaniu postaci z filmu - podobnie jak za auta, za samoloty "wzięła się" firma Mattel wypuszczając na rynek mini zabawki - samoloty. Wyszliśmy z trzema postaciami - głównym bohaterem, "wojskowym" i "hiszpanem" i pewnie długo nam zajmie kompletowanie całego zbioru, ponieważ w naszym supermarkecie byli tylko oni trzej. Jeśli chodzi o auta to po jakiś 2 latach jesteśmy gdzieś dopiero w 2/3 kolekcji, gdzie większość z nich nabyliśmy nad morzem, bo warszawskie i podwarszawskie sklepy mają albo mocno okrojony asortyment w tej materii, albo owe samochodziki są tak rozchwytywane.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz